Ciuchy vintage

Jako nastolatka wolałam ciuchy używane od nowych, co strasznie wyprowadzało z równowagi moją matkę. Nieustannie ciągnęła mnie do dzielnicowego centrum handlowego, żeby kupić coś nowego, a ja brałam do ręki bluzkę za pięćdziesiąt dolców i informowałam ją, że „absolutnie nie jest warta takiej kasy”. Gdyby istniała wtedy Nasty Gal, pewnie znalazłabym mnóstwo ciuchów, na które mogłabym wydać jej pieniądze, ale centrum handlowe było okropnie nudne. Mieszczące się tam sklepy już na wystawach eksponowały „normalność”, która jakoś nie była w moim stylu, a myśl o tym, że mam zapłacić za to, by wyglądać jak inni, po prostu doprowadzała mnie do śmiechu. W końcu wypracowałyśmy kompromis. Chociaż matka uważała, że sklepy z używaną odzieżą „śmierdzą”, zgodziła się, że poczeka na zewnątrz, kiedy będę w nich kupować. Co nie znaczy, że zawsze aprobowała mój wybór. Dobrze pamiętam, jak kiedyś upokorzyła mnie przed koleżanką, żądając, żebym wróciła na górę i zmieniła bluzkę – nie dlatego że brązowa bluza z poliestru była zbyt skąpa, ale po prostu według niej po prostu brzydka.

Kiedy dobiłam dwudziestki, nosiłam przede wszystkim ciuchy vintage. W San Francisco po prostu wybieraliśmy ulubioną dekadę, a potem się jej trzymaliśmy. Słyszałam o typie „Podróżnika w czasie” , ale kierowałam się własnym wyczuciem. Słuchaliśmy dawnej muzyki, jeździliśmy starymi samochodami i ubieraliśmy się w używane ciuchy Moim ulubionym okresem były lata siedemdziesiąte. Nosiłam długie rockowe włosy z przedziałkiem pośrodku, a mój strój to były poliestrowe spodnie z wysoką talią, buty na koturnach i używane bluzki wiązane na szyi.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>