Jak powiedzieć komuś: „Od dzisiaj tu nie pracujesz”

Kiedy zrezygnowałam z prowadzenia sklepu na eBayu, niebawem po raz pierwszy musiałam niestety zwolnić kogoś z Nasty Gal. Kiedy zatrudniałam tego faceta, żeby nadzorował wysyłkę towarów, firma to nadal byłam tylko ja i Christina. Dwudziesto- dwulatki szefujące dorosłemu facetowi. A on trzy dni po przyjęciu do pracy zapytał, czy może wcześniej wyjść do domu, ponieważ to jest właśnie jego rodzinny dzień zakupów. Jakież to urocze, ale nic z tego. Szybko też okazało się, że nigdy przedtem nie pracował na komputerze. Zatkało go kompletnie, kiedy na ekranie wyskoczyła skrzynka. „Tu jest napisane »Norton antywirus«. Co mam z tym zrobić?”, zapytał. Krzyknęłyśmy jednocześnie: „Naciśnij X!”. Wpadłam w panikę, bo przecież przyjęłam faceta po to, żeby ułatwić sobie życie, a okazało się, że nie ma na to szans.

Zatrudniłyśmy również copywritera, którego, kiedy miałam gorsze chwile, podejrzewałam o szpiegostwo i sabotaż na rzecz konkurencyjnej firmy, ponieważ popełniał takie niewiarygodne błędy. Stale powtarzałam: „Błagam, sprawdzaj ortografię i nie używaj tylu rodzajów czcionek”, a i tak wszystko, co zrobił, przypominało dzieło piątoklasisty, który stuka w klawiaturę nosem.

Wiedziałam, że muszę się go pozbyć, i to było straszne. Przeczytałam wszystko na temat prawnych aspektów zwalniania pracowników i wymyślałam różne scenariusze: jeśli on powie tak, to ja odpowiem tak a tak: jeśli on spyta o to, to ja wytłumaczę mu to tak a tak. Kiedy w końcu poprosiłam, żeby usiadł, i prawie dławiąc się, oznajmiłam, że go zwalniam, odebrał to zupełnie spokojnie. „OK”, wzruszył ramionami. „Nie ma sprawy”.

To brutalna prawda, ale nie każdy, kogo przyjmie się do pracy, sprawdzi się na danym stanowisku. Trudno zawczasu poznać czyjś talent, rozsądek i charakter, zanim się z tym kimś trochę nie popracuje. Niejednokrotnie zdarzało się, że miałam pewne wątpliwości wobec osób, które później nie dały sobie rady. Nauczyłam się więc, żeby nie zatrudniać ludzi, co do których nie mam pewności. Czasami jednak dzieje się tak, ponieważ firma rozwija się bardzo szybko i wciąż potrzebni są nam nowi pracownicy. Może też być tak, że ktoś, kto rok temu wydawał się idealny, nie nadaje się do danej pracy. Nie chcę być źle zrozumiana: jestem lojalna wobec każdego, kogo zatrudniam. Jednak ważniejsze od lojalności jest dobro firmy, a to oznacza, że jeśli przyjmiemy niewłaściwego człowieka na nieodpowiednie stanowisko, odbije się to na setkach innych pracowników. Wiem, że wygląda to brutalnie, ale jest to poziom obiektywności, który powinien cechować każdego szefa. A teraz właśnie zajmuję się zagadnieniem bycia szefem.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>