Wysiadając na złym przystanku

Nie jest tajemnicą, że kiedyś uwielbiałam muzykę metalową. Byłam i nadal jestem fanką metalu, ponieważ czasami dobrze jest poczuć się źle. Wielu ludzi gardzi taką przygnębiającą muzyką, a przecież to tylko kwestia odpowiedniego nastroju. Sądzę, że nic nie jest bardziej pocieszające niż dźwięki wściekłego, źle rozumianego człowieka.

Jest taka świetna piosenka zatytułowana Born Too Late, wykonywana przez kapelę Saint Vitus, którą uwielbiam. Nadal potrafię wyrecytować z pamięci niektóre jej fragmenty, ponieważ tekst jest naprawdę dobry. Oczywiście, pisząc dobry, mam na myśli zły.

Kiedy jestem na ulicy ludzie śmieją się i wytykają mnie palcami wyśmiewają moje długie włosy i niemodne ciuchy mówią, że moje piosenki są za wolne ale nie wiedzą tego, co ja. Mój stary przyjaciel dał mi ostatnio do myślenia: powiedział, że czuje się, jakby „wysiadł na złym przystanku”, jakby istniał taki autobus podróżujący w czasie i przestrzeni, który otwiera drzwi i wysadza dusze, żeby żyły wtedy, kiedy im to wyznaczono. Nie wierzę, że wszyscy pasujemy do czasów, w których przyszło nam żyć. Świat jest dziwny, więc zanim możliwe staną się podróże w czasie, musimy urządzić się jak najlepiej tu, na ziemi, na której wylądowaliśmy.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>